Grzegorz Turnau szczerze o śmierci rodziców
Grzegorz Turnau był ostatnim gościem programu "Piotr Jacoń" w TVN24. Podczas rozmowy słynny artysta wrócił wspomnieniami do jednych z najtrudniejszych chwil w jego życiu i nawiązał do śmierci rodziców. Wyjaśnił, że dopiero po śmierci matki wszedł w pełną dorosłość, co było dla niego przełomowym momentem.
Pierwszą poważną cezurą w moim życiu była śmierć matki. Razem z matką umiera twoje dzieciństwo. No bo tak jest. Każdy musi się z tym zmierzyć. Jeżeli ten rytm jest statystycznie podobny, nie jest tragiczny, ta matka jest, żyje i jest to podobne do innych biografii, to jest taki moment, który wyznacza pełną dorosłość u człowieka, który naprawdę jest już sam. Nie mówię o tym, jako o wydarzeniu z dzieciństwa, ale jako cezurze życiowej w ogóle. Nawet jeżeli się to dzieje późno. Moja mama zmarła 12 lat temu, ale mówię o tym, jako o momencie życiowym- mówił Grzegorz Turnau.
Grzegorz Turnau naprawił relacje z ojcem przed jego śmiercią
Dla Grzegorza Turnaua utrata rodziców była także zakończeniem dwóch najważniejszych relacji w życiu. Najpierw zmarła mama wokalisty. Po jej śmierci jego relacja z ojcem uległa łączącej zmianie, jednak nie zawsze było łatwo. Tata Grzegorza Turnaua zmarł w ubiegłym roku.
"Śmierć rodziców to są dwie najważniejsze daty. Przynajmniej u mnie. Potem trzeba się do nich zaprojektować na nowo, dlatego, że dopóki oni żyją, jesteś zawsze w relacji z nimi. Choćbyś nie chciał, choćbyś nie wiedział i te relacje były złe, a różnie bywa, to jesteś w relacji z nimi. Po ich odejściu tracisz dwie najważniejsze relacje, jakie w ogóle kiedykolwiek miałeś. Jest wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że kochałem ojca, ale jest też wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że mnie irytował albo że miewałem do niego pretensje. Nigdy nie powiedziałbym, że jest złym ojcem i nigdy nie straciłem do niego szacunku, natomiast miałem z nim problem jako z człowiekiem. Myślę, że uporządkowałem tę relację" - podkreślał Grzegorz Turnau.
Grzegorz Turnau nie ukrywał, że śmierć rodziców bardzo go dotknęła i w pewnym momencie uznał, że sam nie potrafi poradzić sobie z emocjami. Z tego względu poszedł na terapię.
"Trzeba było się przełamać. Nikt z mojego pokolenia nie chodzi w naturalny sposób po porady dotyczące życia, ale ja miałem taką wartościową lekcję. Przez pół roku spotykałem się z taką osobą, która w bardzo kompetentny sposób wyprowadziła mnie na swoje. To, że jest się silnym przez 20 lat, nie znaczy, że w kolejnym roku czy dekadzie nie będzie się słabym, ale chodzi o to, żeby stanąć na nogach i być na swoim" - zakończył Grzegorz Turnau.
Autorka/Autor: AP
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA