Anna Dymna wspomina poważy wypadek. Aktorka straciła pamięć. "Myślałam, że to piekło"

Anna Dymna
"Ten film chodzi za mną całe życie". Rozmawiamy z Anną Dymną
Anna Dymna zdradziła, że podczas pracy na planie pewnego filmu z jej udziałem zdarzył się poważny wypadek. "Umierałam i leżałam na Węgrzech w szpitalu" - wyznała w najnowszym wywiadzie. Polska aktorka opowiedziała o tym, co przeszła i podzieliła się zaskakującą refleksją.
Z artykułu dowiesz się:
  • Czy Anna Dymna miała wypadek samochodowy?
  • Co Anna Dymna mówi o aktorstwie?

Anna Dymna wspomina poważny wypadek na planie filmu "Węgierska rapsodia"

W 1979 roku Anna Dymna wystąpiła w filmie "Węgierska rapsodia" w reżyserii Miklósa Jancsó. W wywiadzie dla Radia RDC artystka opowiedziała o szczegółach wypadku, który zdarzył się na planie.

Straszny miałam wypadek. Umierałam i leżałam na Węgrzech w szpitalu. Nic nie rozumiałam. Myślałam, że to piekło. Straciłam pamięć. Nie wiedziałam, kim jestem ani nic. Później mi opowiadali, że byłam "jakąś wariatką, jakąś aktorką z Polski". "To ona umiera, tu jej palec szyją, tu coś, tu ma połamane, tu ma pół żebra w płucach". Jakieś straszne rzeczy miałam — odmy, rury ze mnie wystawały
- mówiła w audycji Beaty Jewiarz "Kobiety rakiety"

Anna Dymna zdradziła też, co słyszała od personelu szpitalnego: "Ona się budzi i tak się cieszy i tak się patrzy".

[...] a ja tylko pamiętam, że widziałam słońce. Było takie okno i to uczucie pamiętam — takiej radości — po czym traciłam przytomność i tak co chwilę. Zrozumiałam, że człowiek powinien się cieszyć każdą chwilą i że życie jest największą wartością, a to wtedy był taki czas, że spaliło mi się mieszkanie, umarł Dymny — znalazłam go nieżywego. Ten wypadek mnie uratował, bo ja nagle wtedy się zorientowałam, że masz obowiązek być szczęśliwa i masz obowiązek żyć. Ja się tak cieszyłam tym życiem.

Sprawdź też: Anna Dymna długo nie opowiadała o jedynym synu. Co wiemy na temat Michała Dymnego?

Anna Dymna świętuje 56 lat pracy na scenie

W lipcu 2025 roku Anna Dymna świętowała 74. urodziny oraz 56 lat czynnej pracy zawodowej. Aktorka ma na koncie wspaniałe role, dla jednych wciąż pozostaje Anią Pawlak, dla drugich hrabianką z "Janosika", a inni cenią ją za działalność charytatywną. Jak sama mówi - aktorstwo jest dla niej sposobem na radzenie sobie z problemami osobistymi.

To jest bardzo ważny zawód. Działa terapeutycznie, bo ja np. wiem jak na mnie działa scena. Nie wiem, na scenie jest coś takiego, że włącza ci się jakiś taki obieg, że możesz ze złamaną nogą biegać i to naprawdę daje ci takie siły. Ja wiem o tym, że gdybym nie była aktorką i to w tym teatrze, to dawno by mnie nie było. Ja miałam okropne momenty w życiu, a moi koledzy tam byli 
- podkreśliła w tej samej rozmowie.