"Dirty Dancing" doczeka się kontynuacji
Nowa odsłona "Dirty Dancing" nie będzie prostym powrotem do przeszłości ani próbą odcinania kuponów od sławy produkcji. Akcja filmu zostanie osadzona pod koniec lat 90., a jej sercem ponownie stanie się słynny resort Kellerman's, czyli miejsce, gdzie niegdyś Frances "Baby" Houseman odkryła siebie, swoje emocje i siłę, o jaką się nie podejrzewała. Tym razem jednak widzowie zobaczą Baby z zupełnie innej perspektywy: dojrzalszą, naznaczoną doświadczeniami, ale wciąż konfrontującą się z własną przeszłością.
Twórcy zapowiadają, że fabuła zachowa ducha oryginału. Będzie to opowieść o młodej kobiecie przeżywającej przełomowe lato znów znajdzie się w centrum historii. Równolegle jednak film ma opowiedzieć, co wydarzyło się z Baby po tamtych pamiętnych wakacjach i jak jej wybory ukształtowały dalsze życie.
Za produkcję odpowiadają Nina Jacobson i Brad Simpson, znani z pracy przy serii "Igrzyska śmierci". Scenariusz powierzono Kim Rosenstock, cenionej scenarzystce, której nazwisko pojawiało się przy takich tytułach jak "Zbrodnie po sąsiedzku" czy "Kwestia seksu i śmierci". Według zagranicznych krytyków to sygnał, że sequel ma ambicje wykraczające poza prostą kontynuację romantycznej historii.
Jennifer Grey znów wcieli się w postać kultowej "Baby"
Co istotne, twórcy wyraźnie odcinają się od sequelu z 2004 roku. Nowy projekt nie będzie z nim fabularnie powiązany. Ma to być samodzielna opowieść, osadzona w tym samym uniwersum, ale opowiedziana na nowo i na własnych zasadach.
Jennifer Grey wraca nie tylko przed kamerę. Aktorka od początku zaangażowana jest również jako producentka wykonawcza. Dla aktorki jest to więc szczególne doświadczenie.
Rola Baby zawsze zajmowała w moim sercu szczególne miejsce. Często zastanawiałam się, gdzie moglibyśmy spotkać Baby po latach. Cieszę się, że oczekiwanie na kontynuację tej historii wkrótce dobiegnie końca- mówiła Jennifer Grey w rozmowie z Deadline.
Autorka/Autor: AP
Źródło zdjęcia głównego: Moviepix