W odcinku 2615

Roman z bratem - 2615
Roman z bratem - 2615

Na Wspólnej trwają poszukiwania dzieci. Sławek alarmuje o ich zaginięciu swoich kolegów z komendy. Muszko straszy wszystkich, że maluchy mogły zostać porwane. Tymczasem przed kościołem, ksiądz mówi Włodkowi, że za chwilę powinna się rozpocząć kolejna ceremonia. Proponuje przełożyć chrzest Ludwika na inny termin. W tym samym momencie nieznajomy przywozi Kajtka i Ludwiczka do kościoła. Włodek szczerze dziękuje mu za to, że zainteresował się losem dzieci i zaprasza na chrzciny.

Podczas przyjęcia do baru Ziębów niespodziewanie przychodzi Beata. Żaneta i Ziębowie serdecznie witają się z dziewczyną. Anastazja aż tężeje na jej widok. Tomek tłumaczy ukochanej, że zachowują się tak, bo nie wiedzą nic o jej intrygach. Zapewnia Anastazję, że nie ma już najmniejszego powodu bać się Beaty.

Kasia wcześnie wychodzi z przyjęcia. Renata idzie za nią i pyta, czy między nią a Dominikiem nic już się nie da naprawić. Dziewczyna nie widzi jednak szans, żeby byli razem. Kraszewska zapewnia, że ją rozumie i dodaje, że chciałaby, aby przynajmniej między nimi dwiema było jak dawniej. Kasia odwzajemnia jej uścisk, lecz po chwili, nie chcąc się zupełnie rozkleić, żegna się i odchodzi.

Beata, wychodząc z przyjęcia, na osobności żegna się z Tomkiem. Stwierdza, że powinien być teraz bardzo ostrożny. Wskazując przez witrynę na Anastazję otoczoną mężczyznami stwierdza, że dziewczyna zawsze miała rwanie u starszych facetów. Tomek nie daje się wyprowadzić z równowagi…

Roman złości się na brata, że przez jego pomysły obaj będą mieli teraz poważne kłopoty. Po chwili wraca celnik ze swoim szefem i wskazuje na mężczyzn, którzy chcieli go przekupić. Okazuje się, że przełożony celnika to stary kumpel Antoniego. Natychmiast nakazuje podwładnemu przepuścić transport Siemieniuka. Na osobności bierze od niego kopertę z pieniędzmi. Gdy bracia Hofferowie odjeżdżają, celnik dzwoni do kogoś i informuje, że Siemieniuk jest w drodze do Warszawy. Podczas jazdy Roman udziela bratu ostrej reprymendy za to, jakimi metodami załatwia sprawy. Złości się, że naraził ich na poważne nieprzyjemności, a przede wszystkim podważył wiarygodność jako biznesmenów. Antoni nie ma wyrzutów sumienia. Uważa, że skoro rzecz została załatwiona pomyślnie, brat nie ma żadnych powodów, by się na niego złościć. Dzwoni do Zdybickiej i z dumą oznajmia, że jutro rano transport dotrze do Warszawy. Ilona jest pod wrażeniem, gdy dowiaduje się, że Siemieniuk osobiście pofatygował się aż na granicę polsko-ukraińską. Antoni - nie spuszczając nogi z gazu – oświadcza, że nie mógł przecież postąpić inaczej, skoro dał słowo honoru, że materiały dotrą na czas. Po chwili zostaje zatrzymany przez patrol policyjny. Dostaje mandat za rozmowę przez telefon w czasie jazdy. Okazuje się, że ma ich już całkiem sporą kolekcję. Kiedy na moment wychodzi z auta, Roman przypadkiem znajduje w samochodzie brata pistolet. Jest przerażony. Robi Antoniemu awanturę, że zamiast – tak jak mu obiecał - pozbyć się broni, nadal ją ma. Dociera do niego, że właściwie nic o nim nie wie i nie ma pewności, czy brat nie zajmuje się jakimiś szemranymi interesami. Każe mu zatrzymać auto – oznajmia, że chce natychmiast wysiąść. Antoni i Roman, jeden po drugim, zjawiają się w domu. Obaj zdawkowo witają się z Honoratą i natychmiast udają do drugiego pokoju. Leśniewska jest zaskoczona ich zachowaniem…

Danuta zauważa, że Marek denerwuje się przed pójściem na bankiet. Podejrzewa, że przejmuje się wynikiem konkursu. Po chwili zjawiają się Dębkowie. Stefan natychmiast udaje się do toalety tłumacząc, że dostał grypy żołądkowej. Halinka wyjaśnia przyjaciołom, że jej mąż zazwyczaj tak reaguje na duży stres. Marek natychmiast stwierdza, że najlepiej będzie, jak zrezygnują z uczestnictwa w gali. Dębek absolutnie nie chce się na to zgodzić. Uważa, że przyjaciel powinien iść sam, bo inaczej jury mogłoby zmienić werdykt. „Najgorsza knajpa w mieście” zdobywa jedną z czołowych nagród. Danuta szczerze gratuluje mężowi. Po chwili oddala się na moment. Natalia podchodzi do Marka i zirytowana mówi mu, że miała nadzieję nie spotkać go na gali. Po chwili dołącza do nich znany krytyk kulinarny. Przypomina sobie, że to Popławska była pomysłodawczynią obecnego charakteru lokalu. Pyta ją, czy czuje się dumna z sukcesu ludzi, z którymi do niedawna pracowała. Natalia odpowiada zdawkowo, po czym odchodzi. Krytyk tłumaczy Markowi, że Popławska jest wściekła i zazdrosna, bo jej obecna restauracja nie zdobyła żadnego wyróżnienia. Danuta spotyka w toalecie płaczącą Natalię. Zaniepokojona pyta, czy może jej jakoś pomóc. Popławska zapewnia, że nic jej nie jest. Po powrocie do domu Zimińska opowiada mężowi o spotkaniu z Natalią. Zastanawia się, co mogło ją tak wzburzyć. Marek mówi żonie, że od dawna nie ma kontaktu z Popławską i nie ma pojęcia, co dzieje się w jej życiu...

podziel się:

Pozostałe wiadomości