W odcinku 2670

Danka i Janusz
Danka i Janusz

Kinga i Bartek przekomarzają się podczas zakupów elementów scenografii do spotu reklamowego. Sprzedawca bierze ich za małżonków, czemu wcale nie zaprzeczają. Świetnie się bawiąc zupełnie ignorują towarzyszącą im Romę. Marcin zjawia się w sklepie u Michała. Wyjaśnia zaskoczonemu przyjacielowi, że sam dzwonił do niego i zapraszał do siebie. Brzozowski wydaje się nie pamiętać tego. Jednak po chwili stwierdza, że chciał się spotkać z kimś, kto dobrze go zna. Wyjaśnia, że od jakiegoś czasu coraz więcej rzeczy zostaje mu w głowie – zwykle są to pojedyncze sytuacje i osoby. Kiedy jednak przyjaciel namawia go, żeby wrócił do domu, stanowczo się temu sprzeciwia. Tłumaczy, że nie jest jeszcze gotowy na ten krok. Chce mieć absolutną pewność, że jest zdrowy, zanim weźmie odpowiedzialność za bliskich... Wieczorem, podczas czytania bajki synowi, Kinga dostaje od Bartka SMS-a. Uśmiecha się czytając, pieszczotliwe słowa jakimi zwraca się do niej, jakby kontynuował żartobliwą grę w małżonków. Ignaś zauważa, że mama od dawna nie była tak zadowolona. Tymczasem Marcin czeka Michała. Brzozowski wygląda, jakby nie przypominał sobie, że się umówili. Dopiero po chwili wybucha śmiechem i oznajmia, że doskonale pamięta wszystko z dzisiejszego dnia...

Izabela od rana chodzi podminowana. Oznajmia Jerzemu, że ma spotkanie w prokuraturze i nie zdąży odprowadzić Klementynki do szkoły. Dudek robi żonie wymówki, że w ogóle nie wtajemnicza go w swoje sprawy i nigdy nie pyta o zdanie. Jednak Brzozowska ani na moment nie okazuje skruchy. Jerzy jest zawiedziony zachowaniem żony. Prokurator pyta Izabelę, dlaczego tak późno zdecydowała się na współpracę z policją. Brzozowska przyznaje, że miała nadzieję poradzić sobie z nim sama. Współpracownicy namawiają Izabelę, żeby zamknęła klub. Tłumaczą, że stracili większość klientów i jak tak dalej pójdzie, nie zarobią nawet na swoje pensje. Brzozowska zdenerwowana oznajmia, że coś wymyśli i w najgorszym wypadku odkupi udziały Hajduka. Nie potrafi jednak powiedzieć, skąd weźmie na to pieniądze. Iza skarży się Weronice i Robertowi, że prokuratura traktuje ją jakby to ona była oskarżona, zamiast docenić jej wkład w schwytanie groźnego przestępcy. Roztocka i jej partner tłumaczą, że to normalne procedury i żeby nie brała tego do siebie. Brzozowska skarży się, że od czasu aresztowania Hajduka wszystko sprzysięgło się przeciwko niej – klub praktycznie nie funkcjonuje, a mąż jest na nią wściekły, że wplątała się w aferę. Z goryczą stwierdza, że współpraca z przestępcą bardziej jej się opłacała niż uczciwość. Po powrocie do domu Iza znajduje list od męża, w którym Jerzy pisze, że była u nich policja i przeszukiwała mieszkanie. Oskarża żonę, że przez swój upór i zachłanność wszystkim narobiła kłopotów. Ma żal zwłaszcza o to, że wdając się w podejrzane interesy nie pomyślała o dziecku, nie mówiąc już o nim samym. Oznajmia, że wyjeżdża wraz z Klementynką i za jakiś czas odezwie się do niej, żeby ustalić, co dalej…

Młode małżeństwo ogląda mieszkanie Zimińskich. Danka ciężko znosi wizyty potencjalnych kupców. Serce się jej kraje, gdy słucha ich uwag na temat wystroju i planów, jakie wiążą z miejscem, w którym przez tyle lat szczęśliwie żyła ze swoimi bliskimi. Przychodzi do restauracji Marka. Informuje go, że znalazła kupców na mieszkanie i dodaje, że jeśli sprzedaż dojdzie do skutku, będzie musiał złożyć swój podpis u notariusza. Marek jest bardzo zaskoczony. Prosi żonę, żeby zastanowili się, czy to dobry pomysł. Zimińska przypomina mu, że zostawił mieszkanie do jej dyspozycji. Oznajmia, że nie chce tam dłużej żyć. Zimiński oznajmia, że nie zgadza się na sprzedaż mieszkania, a w każdym razie nie w najbliższym czasie. Danuta wybucha płaczem - wyrzuca mężowi, że skazuje ją na życie wspomnieniami. Widząc jej reakcję Marek nagle zmienia zdanie i oznajmia, że podpisze wszystko, byleby żona nie płakała przez niego. Zimińska spotyka się z Januszem, którego poznała dzięki Ewie i Ostrowskiemu. Szczerze wyznaje, mężczyźnie dlaczego jest taka smutna. Janusz mówi jej, że kilka lat temu także się rozwiódł. Uważa, że Danuta źle robi sprzedając mieszkanie, z którym wiąże się tyle jej wspomnień. Stara się nie być nachalny i jednocześnie próbuje pokazać Dance, że chciałby ją pocieszyć. Zimińska nie jest na to gotowa. Zrywa się nagle i pośpiesznie żegna z adoratorem. Po powrocie do domu dostaje telefon od agentki nieruchomości. Kobieta z radością oznajmia, że para, która oglądała dziś jej mieszkanie, zdecydowała się na kupno. Zimińska oznajmia, że nie chce go sprzedać. Z zapałem zabiera się za naprawę kranu. Po pewnym czasie opada jednak z sił i zaczyna gorzko płakać...

podziel się:

Pozostałe wiadomości