W odcinku 2401

Gosia i Błażej
Gosia i Błażej

Błażej niespodziewanie zjawia się u Gosi. Oznajmia, że nie wyjdzie od niej, dopóki nie dowie się, dlaczego do niego dzwoniła. Młoda Zimińska wyznaje mu w końcu, że jest w ciąży. Dodaje, że niczego od niego nie chce. Błażej wychodzi bez słowa.

Danuta odwiedza córkę. Gosia opowiada jej o wizycie Błażeja i o tym, jak zareagował na wieść o ciąży. Łamiącym się głosem stwierdza, że po prostu przestraszył się i uciekł.

Marek jest wściekły, kiedy dowiaduje się od żony, że Błażej uciekł dowiedziawszy się o ciąży ich córki. Danuta uważa jednak, że dla wszystkich będzie lepiej, jeśli chłopak raz na zawsze zniknie z ich życia. Zimiński przyznaje w końcu, że obecność Błażeja byłaby dla nich trudna do zniesienia.

Jakiś czas później Błażej zatrzymuje wracającą z zakupów Gosię. Klęka przed nią i, wręczając pierścionek, prosi o rękę. Zapewnia, że robi to z miłości, a nie dlatego, że będą mieli dziecko. Młoda Zimińska przyjmuje oświadczyny.

Wieczorem Gosia odwiedza rodziców. Oznajmia im, że zaręczyła się z Błażejem. Totalnie zaskoczeni Zimińscy mało entuzjastycznie zapewniają córkę, że cieszą się z jej decyzji. Kiedy zjawia się Ola, Gosia ukradkiem chowa pierścionek zaręczynowy – nie ma odwagi przyznać się siostrze, że wychodzi za Błażeja…

Krzysztof oznajmia żonie, że za dwa dni musi jechać do Krakowa w sprawach organizacyjnych dotyczących festiwalu teatralnego. Dodaje, że zostanie tam na noc. Basia, choć zaskoczona, nie robi mężowi problemów. Żartując przestrzega go, żeby nie wplątał się znowu w jakąś seksaferę. Smolnemu wcale nie jest jednak do śmiechu. Po chwili dostaje od Rozwadowskiego telefon. Dowiaduje się, że na jednym z plotkarskich portali pojawiła się informacja, jakoby reżyser Hamleta miał zamiar pokazać na scenie prawdziwe sceny seksu. Nawet Kuba uważa, że to jednak przesada. Krzysztof zapewnia, że to wyssana z palca bzdura. Nie przeczy jednak, że zatrudnił kobiety lekkich obyczajów. Wbrew temu, co można by przypuszczać, cieszy się, że taka informacja przedostała się do mediów.

Brwinowska wyznaje Smolnemu, że nie może się doczekać ich wspólnego wyjazdu. Krzysztof zmieszany nieszczerze zapewnia, że on też.

Przed teatrem trwa protest oburzonych widzów. Rozwadowski uświadamia Smolnemu, że jeśli nadal będzie upierał się przy swoim, publiczność zbojkotuje teatr, a miasto nie da ani grosza dotacji. Liczy, że Krzysztof wycofa się z kontrowersyjnego pomysłu.

Smolny przyłącza się do protestujących i podsyca ich oburzenie. Rozmawiając z ludźmi upewnia się, że nie interesują się oni teatrem, nie bywają w nim, a swoje opinie opierają na plotkach.

Basia jest zdruzgotana, kiedy dowiaduje się o protestach. Uważa, że mąż powinien jak najszybciej podjąć kroki, które uspokoją oburzonych. Krzysztof tłumaczy żonie, że w jego interesie jest, żeby jeszcze bardziej nagłośnić sprawę. Gotów jest nawet zapłacić krzykaczom. Uświadamia Basi, że taka darmowa reklama może przynieść teatrowi same korzyści i niewykluczone, że wkrótce Znicz nie będzie potrzebował państwowych dotacji…

Żaneta mówi Ziębowej, że odkąd Mania przyjmuje nowy lek, miała tylko dwa całkiem łagodne ataki. Maria jest uszczęśliwiona. Mania dopytuje się mamy, kiedy będzie mogła zacząć chodzić do szkoły. Żaneta obiecuje jej, że niebawem to nastąpi. Na osobności strapiona mówi mężowi, że wkrótce skończą się leki. Wojtek zapewnia, że zorganizuje ich więcej. W tajemnicy przed żoną pożycza od Damiana sumę potrzebną na zakup lekarstwa.

Wojtek zjawia się w umówionym miejscu, żeby dokonać zakupu. Zanim dochodzi do transakcji, na parking podjeżdża kilka wozów policyjnych. Mężczyzna, który miał sprzedać Wojtkowi lek zostaje zatrzymany. Szulc niezauważony pośpiesznie się oddala. Oburzony mówi żonie, że człowiek, który sprzedaje lekarstwa ratujące życie, będzie sądzony, jak zwykły diler narkotyków. Nie zamierza rezygnować z dalszej kuracji córki. Pomimo sprzeciwu żony podaje swoje namiary na forum rodziców dzieci chorych na epilepsję licząc, że zgłosi się do niego inny dystrybutor leku. Już w kilka godzin później dostaje telefon od sprzedawcy, który chce przyjechać do Szulców. Niebawem zjawia się nieznajomy. Wręcza Wojtkowi i Żanecie lekarstwo. Nie czekając na zapłatę, kieruje się do wyjścia. Poproszony o wyjaśnienia tłumaczy, że to lekarstwo było przeznaczone dla jego synka. Chłopiec zmarł jednak zanim ono do nich dotarło...

podziel się:

Pozostałe wiadomości